poniedziałek, 23 listopada 2015

Seokjin- Dobro zawsze wraca

Przepraszamy, że tak późno, mamy nadzieję, iż opowiadanie się wam spodoba! :D <3




 Szłaś ulicą, lecz postanowiłaś pójść ścieżką przez park. Często tamtędy chodziłaś, ponieważ było tam ładnie i spokojnie. Nagle ujrzałaś na ławce leżącego chłopaka. Na początku myślałaś, że po prostu jest pijany ale postanowiłaś to sprawdzić.  Złapałaś go na nadgarstku, puls był słabo ale wyczuwalny. Zadzwoniłaś po pogotowie, po 15 minutach było juz na miejscu.  Zabrali chłopaka i zawieźli  do szpitala, stwierdziłaś, iż musisz za nim pojechać i dowiedzieć się komu uratowałaś życie.
Siedziałaś przed jego salą około 30 minut . Na korytarzu zobaczyłaś idącego lekarza.
- Dzień dobry, czy mogę wejść na salę?
-A kim pani jest?
-Yyy.. Jestem siostrą
-No dobrze, ale brat ma osłabiony organizm i musi dużo odpoczywać.
Weszłaś do sali. Na łóżku leżał chłopak. Był smutny, patrzył w sufit. Podeszłaś przy czym wyrwałaś go z zamyślenia.
-Hej ...
-Kim jesteś?
-Jestem (twoje imię),  miło mi, a Ty?
-Ja jestem Seokjin.
-Jak sie czujesz?
-Dobrze...
-Cieszę się
-Mam pytanie...
-Tak?
-Jak się znalazłem w szpitalu?
-Leżałeś na ławce w parku, miałeś ledwo wyczuwalny puls, więc zadzwoniłam po pogotowie.
-Bardzo Ci dziękuje. Nie często sie zdarza, żeby ktoś pomagał nieprzytomnej osobie leżącej gdzieś na dworze.
Chłopak mówiąc to uśmiechnął się do Ciebie. Jego uśmiech był taki delikatny i słodki przez co sie zarumieniłaś.
Chłopak wydawał się bardzo miły i warty poznania.
-Jak się znalazłeś na tej ławce ?
-Nie wiem... Pamiętam tylko, że byłem bardzo zły i smutny. Pamiętam też, że płakałem i poszedłem na spacer. Dalej nic.
-Aha, w sumie nic to nie wyjaśnia ... ile masz lat?
-17 a Ty?
-15. Masz rodzeństwo?
-Tak, starszą siostrę.
-To fajnie, ja jestem jedynaczką. Mój tata, on nie chciał więcej dzieci.
-Dlaczego?
- Bo.. ach, to trudno wyjaśnić.
-Raczej się nigdzie nie śpieszę.
-On chciał mieć dzieci tylko z moją mama, a to raczej niemożliwe.
-Czemu?
-Ona... jej już nie ma.
-Przykro mi ... nie wiedziałem.
-Ok. No skąd miałbyś wiedzieć. Wiesz co Seokjin, ja już idę. Mój tata sie będzie niecierpliwił.
-Przyjdziesz jutro?
-Być może.
I poszłaś. Po 10 minutach byłaś w swoim domu. Na szczęście nie mieszkałaś zbyt daleko od szpitala, dlatego szybko dotarłaś do domu. Twój tata był jeszcze w pracy, postanowiłaś nie czekać na niego i poszłaś spać.
Następnego dnia postanowiłaś odwiedzić Seokjina w szpitalu. Weszłaś do sali, chłopak spał. Nie chciałaś go budzić, postanowiłaś poczekać. Z resztą, będzie to dla niego miła niespodzianka. Nie musiałaś czekać  zbyt długo.
-Hej, jak się masz?
-W porządku, a co u Ciebie?
-Nic, zdrowieje, może nawet dzisiaj wyjdę.
-To wspaniale!
-Wiem, tylko mam problem.
-Jaki?
-Ja nawet nie pamiętam gdzie mieszkam.
-To nic, poradzimy sobie. Poproszę tatę byś zamieszkał u nas.
-Nie! Ja tak nie chcę!
-Ale... Ty nie masz wyboru. Nie będziesz spał pod mostem! Nie ma mowy...!
-Nie będę przeszkadzał twojemu tacie?
-Jego i tak cały dzień nie ma w domu.
-No nie wiem, jesteś pewna?
-Gdybym nie była to bym Ci tego nie proponowała.
-No dobrze.. Ale co z pieniędzmi?
- Jakimi pieniędzmi ?
-Nie będę mieszkał u Ciebie za darmo!
-Posłuchaj mnie, nie bądź taki skromny. Jeżeli ktoś Ci proponuje pomoc, to ją przyjmij bez marudzenia.
-No dobrze.
-Ja idę zadzwonić do taty.
Wyszłaś na korytarz i zadzwoniłaś. Na początku twój tata nie chciał się zgodzić ale go przekonałaś. Powiedział, że przyjedzie po was pod wieczór do szpitala. Wróciłaś do Seokjina.
-I co powiedział? Pewnie się nie zgodził
-A właśnie, że się zgodził i powiedział, że przyjedzie po nas.
-Ale muszę sie zapytać czy mogę wyjść.
-Zostań, ja pójdę do lekarza.
Lekarz powiedział wam, że zrobi jeszcze badania kontrolne i będzie mógł wyjść. Bardzo się cieszyłaś, że Seokjin będzie mógł z Tobą zamieszkać. Siedziałaś z chłopakiem, czekaliście na Twojego tatę. Tak jak mówił przyjechał pod wieczór. Wszedł do sali.
-Cześć tato!
-Cześć córcia. To jest ten chłopak? Masz szczęście chłopcze, moja córka to dobra osoba.
-Zdążyłem zauważyć.
-No to jedziemy.
Pojechaliście do Twojego domu. Twój tata wcześniej przygotował kolacje i pokój dla Sekojina.
-(Twoje imię), mamy kolejny problem...
-Czyżbyś nie miał żadnych ubrań?
-Zgadłaś.
-Nie martw się. Mój tata ma coś w szafie, wybierzesz coś sobie.
-Dziękuję Ci za wszystko. Jesteś najlepszą dziewczyna na świecie.
Przytulił Cię. Poczułaś się bardzo dobrze, motylki i te inne sprawy. Czułaś coś więcej do Seokjina, nie traktowałaś go już jako kolegę/przyjaciela.
-Kocham Cię (twoje imię)
-Co powiedziałeś?
-Przepraszam.
I odsunął się od Ciebie. Ty przysunęłaś sie do niego i pocałowałaś go, To był moment, chwila. Nie wiedziałaś czemu to zrobiłaś, ale byłaś zadowolona. Odsunęłaś sie od niego.
-Ja też Cię kocham!
-A już myślałem, że nie.
-O to się martwić nie musisz.

Scenariusz- Alien Fri <3
Obrazek-O.P. Hope <3

środa, 18 listopada 2015

Informacja

                                                             Witajcie! 


Jeśli lubicie nasze opowiadania to zapraszamy na wattpada (jeśli macie konta). Na blogu nie dodajemy często ficzek, lecz na wattpadzie wszystko jest na bieżąco. Zapraszamy!

czwartek, 5 listopada 2015

Jungkook- Mimo wszystko

                                                    

Był grudzień i zbliżały się święta, dookoła było pełno ludzi, którzy chcieli kupić prezenty swoim bliskim. Ty miałaś juz to dawno za sobą, bo pomyślałaś o tym wcześniej. Pewnego wieczoru, gdy wiedziałaś, że tłoki na ulicy się trochę zmniejszyły postanowiłaś przejść się do najbliższego parku. Mogłaś w końcu spokojnie odetchnąć po ciężkim dniu. Była godzina 19:00 gdy dotarłaś do parku. Nie myliłaś się co do tego, że będzie mało ludzi. Park był pusty. Odpowiadało ci to. Usiadłaś na ławce, zamknęłaś oczy, biorąc głęboki oddech, tego potrzebowałaś. Tak się na tym skoncentrowałaś, że nie zauważyłaś osoby idącej przez park w twoja stronę. Wystraszyłaś się, w myślach mówiłaś, że nie ma czego się bać. Starałaś się nie zwracać na niego uwagi, gdy nagle podszedł do Ciebie i zapytał : 
- Przepraszam, czy mógłbym się dosiąść? - powiedział jakby to było zupełnie normalne. Zastanawiałaś się, dlaczego chce siąść obok ciebie skoro tyle ławek jest wolnych. Odwróciłaś się w jego stronę by mu odpowiedzieć, ale gdy go zobaczyłaś skojarzyłaś go skądś. Był przystojny i nawet wysoki, może trochę wyższy od ciebie, miał czarne włosy, na których leżały malutkie płatki śniegu.
- Tak, oczywiście - odpowiedziałaś mu. Chwilę siedzieliście w ciszy, nagle Cię olśniło, jak mogłaś go nie poznać to Jungkook z BTS, uwielbiałaś go. Po chwili namysłu postanowiłaś zacząć temat, odezwaliście się w tym samym momencie. Zaśmialiście się. 
- Nie chcę być niemiła ani się narzucać ale czemu Jungkook spaceruje o tej sam porze w parku?
- Pani też mnie zna? A więc wychodzę wieczorami się przejść by odsapnąć od życia idola, gdy tak spaceruje czuje się jak każdy inny człowiek a nie jak osoba na której widok dziewczyny piszczą. A co taka piękna kobieta robi tu sama ? Nie boi się pani? Poczułaś jak się rumienisz.
- Może najpierw się przedstawię, jestem (twoje imię). Często tu przychodzę o tej porze, mogę wtedy na spokojnie pomyśleć, odprężyć się. Rozmawialiście tak z dwie godziny, gdy zrobiło się wam zimno poszliście się jeszcze przejść. Nie mogłaś uwierzyć, że po tylu latach twoje marzenia się spełniły i spotkałaś swojego biasa. Rozmawiając z nim, poznałaś go na nowo, właściwie nie pamiętałaś jaki był. Nie czułaś się jakoś specjalnie szczęśliwa. To było dawno, lecz miło było go spotkać. Pożegnaliście się. Oboje mieliście nadzieje ze spotkacie się ponownie ..
Następnego dnia nie myślałaś o niczym innym tylko o wczorajszym spacerze. Czy to był przypadek że się spotkaliście ? Czy spotkacie się jeszcze raz? Tyle pytań a brak odpowiedzi. Czekałaś tylko aż nastanie wieczór, wierzyłaś, że znów go tam spotkasz. Wahałaś się, przecież nie będzie tam na ciebie czekał, ma tyle pracy i na pewno o tobie zapomniał. Nie dałaś za wygraną, poszłaś tam, na ta samą ławkę. Czekałaś, siedziałaś około 30 minut. Co myślałaś, że będzie tam na ciebie czekał z kwiatami ? Trudno. Czasu nie zmarnowałaś, bo i tak lubiłaś spędzać czas w tym parku. Wstałaś, otrzepałaś się ze śniegu i ruszyłaś w kierunku domu. Wystraszyłaś się gdy z nikąd ktoś zaczął krzyczeć twoje imię. Głos brzmiał ci znajomo :
-( twoje imię ) ! Poczekaj ! Niestety chłopak nie zauważył lodu znajdującego się na chodniku, pośliznął się i oboje leżeliście w centrum parku. 
- (twoje imię ), nic ci nie jest?! Przepraszam cie, ja nie widzia... Nie dokończył gdy zobaczył jak się śmiejesz, on się jedynie uśmiechnął i pomógł ci wstać. Byłaś trochę obita, nie chciałaś zostawiać go i sobie iść do domu, wiec poprosiłaś czy mógłby Cię odprowadzić do domu. Nie mógł odmówić, czuł się winny, gdyby zauważył ten lód, nie upadłby na ciebie . Przez pół drogi cie przepraszał, a ty mu odpowiadałaś, że przecież nic się nie stało, nawet najcichsze i niechciane twoje syknięcie z bólu sprawiało, że on bardziej czuł się winny. Po dotarciu na miejsce zaprosiłaś go do środka ...
Zaparzyłaś herbatę i usiadłaś obok niego na kanapie. Zastanawiałaś się czy to nie jest dziwne, że wczoraj się poznaliście a dziś siedzicie u ciebie w domu pijąc herbatę. Nie obawiałaś się, ufałaś mu a po za tym był powód, dla którego on znalazł się u ciebie w mieszkaniu. Długo rozmawialiście, żartowaliście. Umówiliście się na spotkanie w parku na tej samej ławce za 2 dni. Spotykaliście się tak co jakiś czas, gdy on nie wyjeżdżał na koncerty i miał czas. Uwielbialiście spędzać ze sobą czas, tak zaczęła się wasza przyjaźń..
                                          
                                                                                                                   

Przyjaźniliście się już dobre 6 miesięcy. Ciężko było, gdy on wyjeżdżał w trasy, miał różne koncerty i częste próby. Pisaliście ze sobą codziennie. Pokonywaliście wszelkie przeszkody, ty potrafiłaś w środku nocy wstać i iść się z nim spotkać, on wycieńczony, swój czas na odpoczynek spędzał z tobą, to były jedyne okazję by spotkać się chociaż raz na tydzień lub dwa. Kiedy Jungkook miał już wolny tydzień pojechał do rodziny na 3 dni a resztę po powrocie spędził z tobą. Nie mogliście spotykać się w miejscach publicznych, ujawniać się, jego fanki byłyby wściekłe i zaczęłyby cie prześladować. Z tego powodu spotkaliście się tam gdzie była znikoma ilość ludzi.
- ( twoje imię ) mamy tylko 2-3 dni by spędzić razem czas. Niestety będę musiał wrócić wcześniej - gdy to mówił posmutniał trochę. - mam nadzieje ze zgodzisz się i pojedziesz ze mną nad jezioro!- nagle wrócił ten wspaniały uśmiech.
- Haha, oczywiście, że się zgadzam!- szczęśliwa przytuliłaś go, po chwili  puściłaś i odsunęłaś się od niego - ech, przecież ja i tak nie umiem pływać.
- Wiem to, dlatego ja cie nauczę- odrzekł pewny siebie.
- Haha, już to widzę, nie uda ci się !
- Jesteś tego pewna?- wypowiadając ostatnie słowo, zaczął Cię gonić, Ty uciekałaś i nadal się z nim droczyłaś. Biegaliście po całej dormie BTS do czasu aż nie wróciła, reszta członków, których znałaś i bardzo lubiłaś.
- Ach, oni znowu zaczynają - dobiegł was głos z kuchni, oznaczało to ze lepiej przestać wariować.
Dzień później.
Wyruszyliście z samego rana, jechaliście około 40 minut. Wywnioskować można było, że trasa ta nie jest często użytkowana, ale gdy dotarliście na miejsce byłaś oczarowana. Było tam cudownie, wokół nie było żadnych domów ani ludzi, krajobraz był piękny a woda była czysta. Rozpakowaliście rzeczy z samochodu, rozłożyliście namiot i mogliście wchodzić do wody.
- Będziesz zaraz pływać, gotowa?- jak zwykle pewny siebie Kooki
- Nie będę, nie chce, wolę się poopalać - odrzekłaś.
Chłopak się zgodził i poszedł pływać. Miałaś chwile spokoju do czasu aż wrócił twój przyjaciel.
- No chodź, obiecuję ze nic ci się nie stanie - złapał cie za rękę zachęcając cie. Zgodziłaś się. Najpierw zaczęliście od prostych rzeczy. Unoszenie się na wodzie itp. Unoszenie szło Ci nieźle, po długim przygotowaniu i ćwiczeniach, dawałaś juz radę.
- A nie mówiłem Ci, że Cię nauczę ? - nie mógł się powstrzymać by to powiedzieć
- No dobra, miałeś racje, ale jeszcze popływaj ze mną.
- Ok, teraz spróbuj sama, nie martw się, będę miał cie na oku. Wierzę w ciebie!
Dobrze ci szło, wiec nie przestawałaś płynąć, popłynęłaś za daleko, poczułaś kucie w klatce piersiowej i ciężko było złapać ci oddech, nie mogłaś się ruszyć i zaczęłaś sie topić Niedługo to trwało, Jungkook od razu do ciebie przypłynął, złapał Cię i wyciągnął na brzeg. Kiedy dopływał do brzegu wziął cie na ręce.
Czułaś jak mocno Cię obejmuje, jakbyś miała mu wypaść z rąk. Wtuliłaś się w niego, zrobiło ci się lepiej, uspokoiłaś się. Chłopak położył cie na kocyku i usiadł obok. Był bardziej przerażony niż Ty. Przepraszał Cię, ale przecież nie miał za co, podziękowałaś mu, już potem nie wróciliście do wody. Siedzieliście na kocu rozmawiając, po zachodzie słońca rozpaliliście ognisko i zjedliście. Akurat był okres spadających gwiazd, długo leżeliście gdy on szybko wstał:
- Widziałem! Widziałem jedną
- Szybko pomyśl życzenie !
- Hmm, już - uśmiechnął się do ciebie kładąc się ponownie na koc.
- Pamiętaj by nie mówić nikomu tego życzenia bo się nie spełni. Ale jak już się spełni to mi powiesz ?
- Powiem Ci - powiedział to tak jakby było to oczywiste.
Juz więcej spadających gwiazd nie zauważyliście, poszliście spać. Następnego dnia wróciliście do domu, spędzając razem ostatni dzień. Podobnych wyjazdów było wiele, ale ten najbardziej Ci się spodobał. Pamiętałaś jak tamtego wyjazdu dziwnie się zachowywał przy tobie, ostatnio coraz częściej mu się to zdarzało...
Spotkaliście się dopiero po dwóch tygodniach. Strasznie za nim tęskniłaś, jaka byłaś szczęśliwa, gdy go zobaczyłaś. Nie sądziłaś, że będziesz aż tak tęsknić.
- Kooki tęskniłam za tobą !- wybiegłaś  wskakując na niego.
- Ja też tęskniłem, nawet nie wiesz jak bardzo- powiedział z wielkim uśmiechem na twarzy, brakowało ci tego uśmiechu. Żałowaliście że mieliście dla siebie tylko jeden dzień ale to i tak dobrze. Zbliżała się pora obiadowa, oboje byliście głodni ale przecież nie mogliście iść do restauracji, wszyscy by was zobaczyli. Podjęłaś się temu wyzwaniu i zaproponowałaś ze ty coś ugotujesz gdy Jungkook ci pomoże. Kiedy ty doprawiałaś juz ostatecznie potrawę chłopak podszedł do ciebie i cie przytulił.
- Pachnie bardzo ładnie, kiedy już będzie gotowe ?
- Za chwile- odrzekłaś.
Byłaś bardzo zamyślona, gdy on tylko cie objął, poczułaś się dziwnie ale i przyjemnie. W brzuchu poczułaś motyle a w głowie było tysiące myśli. Juz dawno Czułaś to uczucie ale się jakoś usprawiedliwiałaś, tym razem było tak samo. Na pewno to przez to, że się dawno nie widzieliście, chciałaś sama sobie to wmówić, nie potrafiłaś przyjąć do świadomości ze się zakochałaś. Po obiedzie włączyliście pierwszy lepszy film i położyliście się na kanapie. Leżałaś na jego piersi i wsłuchiwałaś się w rytm bicia jego serca. Nie wiedziałaś, że Kooki waha się czy ci to powiedzieć. Poczuł coś do ciebie już miesiąc temu, zamierzał ci powiedzieć, ale się bał odrzucenia. Słyszałaś jak mówił coś do ciebie, ale byłaś tak zamyślona, że się nie podnosiłaś ani nie odzywałaś. Zareagowałaś kiedy on podniósł się i usiadł na kanapie, zrobiłaś to samo.- Ech, ( twoje imię), wiesz już dawno zamierzałem ci to powiedzieć ale strasznie się bałem - przestał mówić, jakby się zaciął. Złapałaś go za rękę, sądziłaś ze wtedy łatwiej będzie mu to powiedzieć. Chciałaś by powiedział ci te dwa słowa. Te dwa piękne słowa. Nie, nie mogłaś o tym myśleć.- Nie, nie dam rady - gwałtownie wstał z kanapy, widać że nie łatwo było mu to powiedzieć.- Dasz rade, spró...- nie zdążyłaś dokończyć, chłopak podszedł do ciebie i cie pocałował. Nie odpychałaś go, przecież sama tego chciałaś. 
- Kocham Cię, to chciałem ci powiedzieć
- Ja ciebie tez, ale jak to będzie wyglądało? Ciebie prawie nie ma a jak fani się dowiedzą ...
- Nie dowiedzą się. Będzie dobrze, obiecuję, będziemy spędzać wspólnie każda wolna chwile, pytanie czy tego chcesz?
- Chce - odpowiedziałaś bez wahania.
Oboje wiedzieliście, że nie będzie łatwo, ale nie mogliście się poddać, byliście dla siebie wszystkim...  
Bycie parą nie było łatwe. To coś innego niż zwykli przyjaciele. Zbliżały się twoje urodziny, mieliście już zaplanowane ze ten dzień spędzicie razem. Strasznie się cieszyłaś z tego powodu, ale niestety, Jungkook w ostatniej chwili dowiedział się ze musi iść wystąpić w jakimś programie. No cóż, spędzisz dzień ze znajomymi a wieczorem obejrzysz go w telewizji. Nadszedł dzień twoich urodzin. Liczyłaś, że chłopak do ciebie zadzwoni lub wyślę SMS z życzeniami ale nic z tego. Pewnie ma dużo roboty. Spotkałaś się ze znajomymi na wspólnym obiedzie, było miło, ale to nie było to samo co z nim. Wracałaś juz do domu, była godzina 18, a o 18:10 miał zacząć się ten program. Wyciągnęłaś z torebki klucze do drzwi. Dziwne, przecież przed wyjściem je zamknęłaś. Weszłaś, zapaliłaś światło zobaczyłaś jak twój ukochany stoi z tortem i śpiewa ci urodzinowa piosenkę. Uwielbiałaś jak on śpiewał. Często to robił gdy razem byliście, wiedział że to lubisz.
- Wszystkiego Najlepszego kochanie - dał ci buziaka. Ucieszyłaś się gdy go ujrzałaś. Nie mogłaś przestać płakać ze szczęścia, w prezencie dostałaś bransoletkę z serduszkiem. Jak się okazało, program na całe szczęście musieli przełożyć i chłopak mógł do ciebie przyjść a chciał zrobić ci niespodziankę dlatego cie nie poinformował o niczym. Wygłupialiście się aż Jungkook poczuł mocne kucie w głowie. Dawno już mówił ze boli go głowa, mówiłaś mu żeby poszedł do lekarza ale nie chciał, mówił ze to zwykły ból głowy.
Chłopak poszedł się położyć na kanapę, lecz w połowie drogi stracił przytomność i upadł. Nie wiedziałaś co się dzieje, szybko zadzwoniłaś po karetkę. Przyjechali w niecałe 10 minut. Do tego czasu on zdążył się ocknąć, ale i tak mu nie darowałaś, miał jechać do szpitala i zrobić badania. Pojechałaś razem z nim. Lekarze nie czekali, od razu się nim zajęli, czekałaś na korytarzu, strasznie się denerwowałaś. Po 20 minutach mogłaś wejść do swojego chłopaka. Wyniki miały się pojawić następnego dnia, wiec by nie ryzykować chłopak został na noc w szpitalu. Byłaś przy nim całą noc, nie mogłaś w ogóle spać, tylko chwile zdrzemnęłaś się nad ranem. Obudził cie lekarz i poprosił na korytarz, czekali juz tam członkowie BTS. Wyniki juz były, teraz tylko czekać co powie lekarz:
- Niestety nie mam dobrych wieści, jest to krwiak, nie możemy operować bo jest to zbyt duże ryzyko.
To co przed chwilą usłyszałaś załamało Cię. Jak to ? Krwiak? Stałaś nieruchomo, nie słyszałaś rozmów i płaczu reszty w głowie słyszałaś tylko słowa lekarza powtarzające się w kółko i w kolko. Do twoich oczu napływały łzy. To nie możliwe, to nie może być krwiak. Pobiegłaś szybko do łazienki gdzie wybuchłaś płaczem. Chciałaś żeby to był zwykły koszmar, chciałaś się obudzić . Kiedy już trochę się uspokoiłaś poszłaś do niego. Juz wszytko wiedział, miałaś nadzieje ze nie zwróci uwagi ze płakałaś, ale tego nie dało się nie zauważyć. Złapałaś go za dłoń i mówiłaś, że będzie dobrze, lecz sama w to nie wierzyłaś ... Jego stan był zbyt ciężki ...
Spędziłaś przy nim dwa dni. Byłaś zmęczona, nie spałaś juz drugi dzień ale nie mogłaś tego po sobie pokazać, chciałaś spędzić z nim jak najwięcej czasu, nigdy nie wiadomo kiedy krwiak pęknie. Nie byliście smutni, nie chciałaś go dołować więc cały czas się śmialiście. Reszta członków nie mogła patrzeć w jakim jesteś stanie. Kazali ci iść do domu byś zjadła coś normalnego, ogarnęła się i przespała. Obiecali ze poinformują cie jak coś się będzie działo. Zgodziłaś się niechętnie, ale gdy Jungkook poprosił cie o to byś naprawdę poszła odpocząć, Zgodziłaś się. Gdy wychodziłaś przed szpitalem był tłum fanek. Jeszcze nie wiedziały ze jesteście razem wiec cie przepuściły. Wróciłaś do szpitala następnego dnia. Przyniosłaś dla chłopaka parę przydatnych rzeczy i normalne jedzenie. Akurat w sali byli jego rodzice, nie chciałaś przeszkadzać wiec poczekałaś na korytarzu. Jego matka zauważyła cie i przyszła się przywitać. Było widać ze jest strasznie załamana:
- Dzień dobry, ty jesteś ( twoje imię ) ? - zapytała
- Dzień dobry, tak to ja - odpowiedziałaś z brakiem entuzjazmu. To nie był czas na jakieś pogaduszki i rozmowy za poznawcze.
- Mój syn tyle nam o tobie opowiadał, na początku myślałam że przesądza gdy mówił ze jesteś taka piękna, teraz widzę ze się wszystko zgadza- delikatnie się uśmiechnęła.
- Dziękuję, proszę mi powiedzieć jak on się czuje?
- Na razie dobrze, proszę wejdź do niego - odpowiedziała Ci.
Weszłaś dl niego i przywitałaś się z nim i z jego ojcem, który po chwili wyszedł zostawiając was samych.
- Przyniosłam Ci parę potrzebnych rzeczy i coś do jedzenia - powiedziałaś uśmiechając się.
- Dziękuję, ale najważniejsze jest tylko byś była przy mnie, wtedy nawet szpitalne jedzenie zniosę- odwzajemnił uśmiech.
Jungkook miał dość już tego szpitala, był tam parę dni i juz chciał wyjść, lekarze mu pozwolili wyjść na ten jeden dzień. Chciał iść z tobą do parku, tam gdzie się poznaliście. Gdy wychodził fanki nie mogły wytrzymać. Wsiadł do samochodu i odjechał, ty wyszłaś parę minut później by nikt się nie domyślił o was. Spacerowaliście po parku, niestety nawet tam nie ma spokoju. Zostaliście zaatakowani, przez dziennikarzy, nagle Kooki zasłabł, szybko wróciliście do szpitala. Na drugi dzień wasze zdjęcie widniało na pierwszych stronach gazet. Wiedziałaś ze teraz nie będziesz miała życia, ale nie to teraz było ważne. Najważniejszy był on. Wieczorem leżeliście razem wtuleni na jego łóżku szpitalnym
- Pamiętasz wtedy co byliśmy nad jeziorem? - zapytałaś go
-Jak mógłbym nie pamiętać, gdy nauczyłem cie pływać - mimo wszystko poczucie humoru go nie opuszczało.
- Hah, wtedy gdy zobaczyłeś spadająca gwiazdę. Czy to życzenie, spełniło się?
- Sądzę, że tak.
- A powiesz mi ? - zapytałaś zaciekawiona
- W chwili gdy zobaczyłem ta gwiazdę od razu pomyślałem o tobie, abyś zawsze przy mnie była, o tym abyśmy byli razem. Razem na zawsze...
Kiedy to powiedział nie wytrzymałaś, nie mogłaś uronić łzy ale nie potrafiłaś tego znieść. Zaczęłaś płakać, wtuliłaś się w niego. Nie chciałaś żeby on umierał, to nie mogło się stać. Podniosłaś się by wytrzeć oczy, widziałaś jak po jego policzkach tez spływają malutkie kropelki łez. Było widać ze się powstrzymywał:
- ( twoje imię), pamiętaj, że zawsze przy tobie będę, zawsze będziemy razem- po czym cie pocałował.
Znów wybuchłaś płaczem
- Na zawsze? - zapytałaś
- Na zawsze - zapewnił cię, całując cie w czoło.
Zasnęliście objęci. Z samego rana obudzili cie lekarze. On umarł, nie mogłaś w to uwierzyć. Chciałaś przy nim zostać ale nie mogłaś, siła wyciągnęli cię na korytarz. Ostatnie słowa jakie usłyszałaś to :
- Godzina zgonu?
- 4:50
Krzyczałaś, płakałaś ale nikt nie zwracał zbytnio na ciebie uwagi. Usiadłaś pod sala, zalewając się łzami. Chwilę później przybyli członkowie zespołu, byli również załamani ale starali się cie pocieszyć. Mówili że będzie dobrze, ale wiedziałaś ze tak nie będzie. Pogładziłaś dłonią bransoletkę która od niego dostałaś, nie wyobrażałaś sobie bez niego życia ...  
Po pogrzebie wróciłaś do domu. Minęły dwa dni od jego śmierci a Ty nadal czułaś sie tak samo źle. Kiedy jego fanki dowiedziały się, że jesteście razem były wściekłe, potem obwiniały Cie za jego śmierć. Dostawałaś listy z groźbami, jeśli któraś z nich rozpoznawała Cie na ulicy rzucała w Ciebie obelgami. Kiedy było ich więcej zdarzało się, że się na Ciebie rzucały chcąc Cie pobić. Wszystkie ich ataki nie wiadomo czemu nie dochodziły do skutku, jakby coś Cie chroniło, jakby ktoś Cie chronił ...
Wierzyłaś, że on nad Tobą czuwa, że jest Twoim Aniołem Stróżem. Obiecał przecież, że zawsze będzie z Toba. Mimo, że już go nie było Ty i tak wyczuwałaś jego obecność, zdarzało sie, że widziałaś go gdzieś na drodze. Codziennie płakałaś. Uznałaś, że tak nie może być. Kochałaś go, ale na pewno wydaje Ci sie, że go widzisz, zwykłe zwidy. 
Zapisałaś się na terapię. Reszta członków, która przeżyła to równie boleśnie wspierała Cie. Po miesiącu terapii zrezygnowałaś, nie dawała Ci najmniejszych rezultatów. 
Codziennie chodziłaś na jego grób jak i na tą ławkę, ale ten dzień miał być inny niż wszystkie.
Wracając z parku przechodziłaś przez pasy, szłaś kawałek dalej za grupką ludzi. Zza rogu wyjechał samochód, najprawdopodobniej kierowca był pijany, wszyscy uciekli i Ty również chciałaś się ratować lecz nie zdążyłaś ...
Samochód wjechał prosto w Ciebie. Twój stan był bardzo ciężki, ale jeszcze przez chwilę żyłaś. Świadkowie zdarzenia próbowali Cie ratować. Była to straszna katastrofa na tej ulicy, bo nie tylko Ty ucierpiałaś ale także inni kierowcy, na szczęście nie tak poważnie. Nie słyszałaś ani nie widziałaś nic co działo się dookoła. Słyszałaś jedynie głoś, jego głoś. Kazał Ci za nim podążać, zrobiłaś to. W połowie swej drogi ujrzałaś go, wyciągnął do Ciebie rękę, chwyciłaś ją. Jungkook był cały czas przy Tobie- był twoim Aniołem Stróżem . Pomógł Ci trafić do nieba. Niestety nie mógł ochronić Cie przed tym wypadkiem. Nie mógł on zmienić Twego przeznaczenia...
Umarłaś...
Znów zostaliście połączeni, Ty i Jungkook, połączeni NA ZAWSZE 


Scenariusz - An An Kookie <3
Obrazek - O.P. Hope <3

poniedziałek, 2 listopada 2015

Jimin- Ulecz mnie



 Miałaś 8 lat.
Siedziałaś i bawiłaś się ze swoim szczeniakiem, którego nazywałaś Xiu. Nagle twój ukochany piesek, podczas biegu złamał łapkę. Szybko podbiegłaś do niego i podniosłaś by sprawdzić co mu się dokładnie stało.  Po chwili łapka pieska znów stała się sprawna. Tego dnia odkryłaś coś o czym nie powiedziałaś nikomu, odkryłaś moc, która miała zmienić całe twoje życie ...

                                                            7 lat później

Nadal  miałaś swoją moc, wciąż nikt o niej nie wiedział, aż pewnego dnia gdy szłaś chodnikiem zdarzył się straszny wypadek. Motocyklista stracił panowanie nad motorem i kierował się prosto na ciebie. Gdy tylko go zobaczyłaś szybko odsunęłaś  się unikając zderzenia. Chłopak niestety wjechał w sklep  wypadając z motoru. Leżał na ziemi i nie ruszał się. Byłaś zszokowana tą całą sytuacją ale nie mogłaś pozwolić mu umrzeć.  Zbliżyłaś się do niego kładąc dłoń na klatce piersiowej tuż nad sercem,  gdy tylko zabrałaś ją chłopak się ocknął. Zdjęłaś mu kask, który w skutek wypadku był pobity. Chłopak był bardzo przystojny, spojrzał w twoją stronę otwierając usta:
-Co się stało?
-Miałeś wypadek, ale cie ocaliłam. Powiem Ci coś, ale nikomu nie mów. Zgoda? Chodźmy do kawiarni, ktoś zabierze ten motor później.
-No dobrze.
Poszliście do kawiarni i zamówiliście kawę.
-Mam moc, która ulecza, ale cii.
-Chyba zwariowałaś! Nie wierze Ci, spadam stąd . Nawet nie wiem kim jesteś i czy nie uciekłaś z psychiatryka.
-Udowodnię Ci.
Wzięłaś nóż i zacięłaś jego dłoń
-Matko, co ty robisz?!
-Poczekaj
Położyłaś swą dłoń na klatce tuz nad sercem, a jego rana zaczęła znikać. Po kilku sekundach nie było po niej śladu
-Jezuu, jak ... Ty ... Jak Ty to zrobiłaś?
-Nie możesz nikomu powiedzieć, zrozumiałeś?
-No dobrze, a mogę wiedzieć jak się nazywasz?
-(Twoje imię), miło mi. A ty?
- Jimin...
Kawę wypiliście w ciszy,
Nazajutrz, gdy jadłaś śniadanie , usłyszałaś dzwonek do drzwi. Okazało się, że to Jimin.
-Możemy porozmawiać?
-Hej ... Tak wejdź. O co chodzi?
-No, mam do Ciebie prośbę. Jestem zawodowym motocyklistą, często mam rany i często jestem połamany ...
-I po co Ci ja?
-Mogłabyś mnie uleczać.
-Tak myślałam, że o to chodzi... Mogę Ci pomóc, Ale nikomu nic nie mów.
-Tak! Dziękuje!
Po czym cie przytulił. Poczułaś się bardzo dziwnie, ale jednak przyjemnie, Chłopak zaczął Ci się podobać.
Minęło kilka tygodni. Jimin z każdą raną przychodził do Ciebie, a Ty go uleczałaś, jeździłaś z nim na każdy rajd.
Z dnia na dzień czułaś się coraz gorzej. Bolała Cię głowa, brzuch, wszystko po kolei. Nigdy jeszcze nie było z Tobą tak źle. Któregoś dnia Jimin przyjechał po Ciebie, byś pojechała z nim na zawody. Drzwi domu otworzyła Twoja mama.
-Dzień dobry, jest(twoje imię)?
-Oh ... Wejdź, musimy porozmawiać. Z (twoje imię)nie jest dobrze... - po jej policzku spłynęła łza- Może nawet umrzeć ,..
-Nie, niemożliwe, gdzie ona jest?!
-W pokoju.
Zobaczył Cie podłączona do respiratora.
-(twoje imię), co Ci jest?
-No, jak widać umieram...
Pochylił się do Ciebie. Na twój policzek poleciała jego łza
-(twoje imię) ... proszę nie ... Ja Cię kocham. PROSZĘ BOŻE nie odbieraj mi jej.
-Też Cie kocham ..
Nagle zaczęłaś nabierać kolorów. Twoja buzia stała się czerwona, Twoje włosy nabrały blasku, Twoje oczy nie były już podkrążone.
-Co się dzieje?
-Pomogłeś mi ...
-W czym..?!
-Prawdziwa miłość w stanie jest uleczyć najgorsze rany. A najlepszym lekarstwem są łzy ukochanej osoby...

Scenariusz- Alien Fri <3
Obrazek- O.P. Hope <3