Był grudzień i zbliżały się święta,
dookoła było pełno ludzi, którzy chcieli kupić prezenty swoim bliskim. Ty
miałaś juz to dawno za sobą, bo pomyślałaś o tym wcześniej. Pewnego
wieczoru, gdy wiedziałaś, że tłoki na ulicy się trochę zmniejszyły postanowiłaś
przejść się do najbliższego parku. Mogłaś w końcu spokojnie odetchnąć po
ciężkim dniu. Była godzina 19:00 gdy dotarłaś do parku. Nie myliłaś się co do tego, że będzie mało ludzi. Park był
pusty. Odpowiadało ci to. Usiadłaś na ławce, zamknęłaś oczy, biorąc głęboki
oddech, tego potrzebowałaś. Tak się na tym skoncentrowałaś, że nie zauważyłaś
osoby idącej przez park w twoja stronę. Wystraszyłaś się, w myślach mówiłaś, że
nie ma czego się bać. Starałaś się nie zwracać na niego uwagi, gdy nagle
podszedł do Ciebie i zapytał :
- Przepraszam, czy
mógłbym się dosiąść? - powiedział jakby to było zupełnie normalne.
Zastanawiałaś się, dlaczego chce siąść obok ciebie skoro tyle ławek jest
wolnych. Odwróciłaś się w jego stronę by mu odpowiedzieć, ale gdy go zobaczyłaś
skojarzyłaś go skądś. Był przystojny i nawet wysoki, może trochę wyższy od
ciebie, miał czarne włosy, na których leżały malutkie płatki śniegu.
- Tak, oczywiście -
odpowiedziałaś mu. Chwilę siedzieliście w ciszy, nagle Cię olśniło, jak mogłaś
go nie poznać to Jungkook z BTS, uwielbiałaś go. Po chwili namysłu postanowiłaś
zacząć temat, odezwaliście się w tym samym momencie. Zaśmialiście się.
- Nie chcę być
niemiła ani się narzucać ale czemu Jungkook spaceruje o tej sam porze w parku?
- Pani też mnie zna?
A więc wychodzę wieczorami się przejść by odsapnąć od życia idola, gdy tak
spaceruje czuje się jak każdy inny człowiek a nie jak osoba na której widok
dziewczyny piszczą. A co taka piękna kobieta robi tu sama ? Nie boi się pani?
Poczułaś jak się rumienisz.
- Może najpierw się
przedstawię, jestem (twoje imię). Często tu przychodzę o tej porze, mogę wtedy
na spokojnie pomyśleć, odprężyć się. Rozmawialiście tak z dwie godziny, gdy
zrobiło się wam zimno poszliście się jeszcze przejść. Nie mogłaś uwierzyć, że
po tylu latach twoje marzenia się spełniły i spotkałaś swojego biasa.
Rozmawiając z nim, poznałaś go na nowo, właściwie nie pamiętałaś jaki był. Nie
czułaś się jakoś specjalnie szczęśliwa. To było dawno, lecz miło było go
spotkać. Pożegnaliście się. Oboje mieliście nadzieje ze spotkacie się ponownie
..
Następnego dnia nie
myślałaś o niczym innym tylko o wczorajszym spacerze. Czy to był przypadek że
się spotkaliście ? Czy spotkacie się jeszcze raz? Tyle pytań a brak odpowiedzi.
Czekałaś tylko aż nastanie wieczór, wierzyłaś, że znów go tam spotkasz. Wahałaś
się, przecież nie będzie tam na ciebie czekał, ma tyle pracy i na pewno o tobie
zapomniał. Nie dałaś za wygraną, poszłaś tam, na ta samą ławkę. Czekałaś,
siedziałaś około 30 minut. Co myślałaś, że będzie tam na ciebie czekał z kwiatami
? Trudno. Czasu nie zmarnowałaś, bo i tak lubiłaś spędzać czas w tym parku.
Wstałaś, otrzepałaś się ze śniegu i ruszyłaś w kierunku domu. Wystraszyłaś się
gdy z nikąd ktoś zaczął krzyczeć twoje imię. Głos brzmiał ci znajomo :
-( twoje imię ) ! Poczekaj
! Niestety chłopak nie zauważył lodu znajdującego się na chodniku, pośliznął
się i oboje leżeliście w centrum parku.
- (twoje imię ), nic
ci nie jest?! Przepraszam cie, ja nie widzia... Nie dokończył gdy zobaczył jak
się śmiejesz, on się jedynie uśmiechnął i pomógł ci wstać. Byłaś trochę obita,
nie chciałaś zostawiać go i sobie iść do domu, wiec poprosiłaś czy mógłby Cię
odprowadzić do domu. Nie mógł odmówić, czuł się winny, gdyby zauważył ten lód,
nie upadłby na ciebie . Przez pół drogi cie przepraszał, a ty mu odpowiadałaś,
że przecież nic się nie stało, nawet najcichsze i niechciane twoje syknięcie z
bólu sprawiało, że on bardziej czuł się winny. Po dotarciu na miejsce
zaprosiłaś go do środka ...
Zaparzyłaś herbatę i
usiadłaś obok niego na kanapie. Zastanawiałaś się czy to nie jest dziwne, że
wczoraj się poznaliście a dziś siedzicie u ciebie w domu pijąc herbatę. Nie
obawiałaś się, ufałaś mu a po za tym był powód, dla którego on znalazł się u
ciebie w mieszkaniu. Długo rozmawialiście, żartowaliście. Umówiliście się na
spotkanie w parku na tej samej ławce za 2 dni. Spotykaliście się tak co jakiś
czas, gdy on nie wyjeżdżał na koncerty i miał czas. Uwielbialiście spędzać ze
sobą czas, tak zaczęła się wasza przyjaźń..
Przyjaźniliście się już dobre 6
miesięcy. Ciężko było, gdy on wyjeżdżał w trasy, miał różne koncerty i częste
próby. Pisaliście ze sobą codziennie. Pokonywaliście wszelkie przeszkody, ty
potrafiłaś w środku nocy wstać i iść się z nim spotkać, on wycieńczony, swój
czas na odpoczynek spędzał z tobą, to były jedyne okazję by spotkać się chociaż
raz na tydzień lub dwa. Kiedy Jungkook miał już wolny tydzień pojechał do
rodziny na 3 dni a resztę po powrocie spędził z tobą. Nie mogliście spotykać
się w miejscach publicznych, ujawniać się, jego fanki byłyby wściekłe i
zaczęłyby cie prześladować. Z tego powodu spotkaliście się tam gdzie była znikoma
ilość ludzi.
- ( twoje imię ) mamy tylko 2-3 dni by
spędzić razem czas. Niestety będę musiał wrócić wcześniej - gdy to mówił
posmutniał trochę. - mam nadzieje ze zgodzisz się i pojedziesz ze mną nad
jezioro!- nagle wrócił ten wspaniały uśmiech.
- Haha, oczywiście, że się zgadzam!-
szczęśliwa przytuliłaś go, po chwili puściłaś i odsunęłaś się od niego -
ech, przecież ja i tak nie umiem pływać.
- Wiem to, dlatego ja cie nauczę-
odrzekł pewny siebie.
- Haha, już to widzę, nie uda ci się !
- Jesteś tego pewna?- wypowiadając
ostatnie słowo, zaczął Cię gonić, Ty uciekałaś i nadal się z nim droczyłaś.
Biegaliście po całej dormie BTS do czasu aż nie wróciła, reszta członków,
których znałaś i bardzo lubiłaś.
- Ach, oni znowu zaczynają - dobiegł
was głos z kuchni, oznaczało to ze lepiej przestać wariować.
Dzień później.
Wyruszyliście z samego rana,
jechaliście około 40 minut. Wywnioskować można było, że trasa ta nie jest
często użytkowana, ale gdy dotarliście na miejsce byłaś oczarowana. Było tam
cudownie, wokół nie było żadnych domów ani ludzi, krajobraz był piękny a woda
była czysta. Rozpakowaliście rzeczy z samochodu, rozłożyliście namiot i
mogliście wchodzić do wody.
- Będziesz zaraz pływać, gotowa?- jak
zwykle pewny siebie Kooki
- Nie będę, nie chce, wolę się
poopalać - odrzekłaś.
Chłopak się zgodził i poszedł pływać.
Miałaś chwile spokoju do czasu aż wrócił twój przyjaciel.
- No chodź, obiecuję ze nic ci się nie
stanie - złapał cie za rękę zachęcając cie. Zgodziłaś się. Najpierw zaczęliście
od prostych rzeczy. Unoszenie się na wodzie itp. Unoszenie szło Ci nieźle, po
długim przygotowaniu i ćwiczeniach, dawałaś juz radę.
- A nie mówiłem Ci, że Cię nauczę ? -
nie mógł się powstrzymać by to powiedzieć
- No dobra, miałeś racje, ale jeszcze
popływaj ze mną.
- Ok, teraz spróbuj sama, nie martw
się, będę miał cie na oku. Wierzę w ciebie!
Dobrze ci szło, wiec nie przestawałaś
płynąć, popłynęłaś za daleko, poczułaś kucie w klatce piersiowej i ciężko było
złapać ci oddech, nie mogłaś się ruszyć i zaczęłaś sie topić Niedługo to
trwało, Jungkook od razu do ciebie przypłynął, złapał Cię i wyciągnął na brzeg.
Kiedy dopływał do brzegu wziął cie na ręce.
Czułaś jak mocno Cię obejmuje, jakbyś
miała mu wypaść z rąk. Wtuliłaś się w niego, zrobiło ci się lepiej, uspokoiłaś
się. Chłopak położył cie na kocyku i usiadł obok. Był bardziej przerażony niż
Ty. Przepraszał Cię, ale przecież nie miał za co, podziękowałaś mu, już potem
nie wróciliście do wody. Siedzieliście na kocu rozmawiając, po zachodzie słońca
rozpaliliście ognisko i zjedliście. Akurat był okres spadających gwiazd, długo
leżeliście gdy on szybko wstał:
- Widziałem! Widziałem jedną
- Szybko pomyśl życzenie !
- Hmm, już - uśmiechnął się do ciebie
kładąc się ponownie na koc.
- Pamiętaj by nie mówić nikomu tego
życzenia bo się nie spełni. Ale jak już się spełni to mi powiesz ?
- Powiem Ci - powiedział to tak jakby
było to oczywiste.
Juz więcej spadających gwiazd nie
zauważyliście, poszliście spać. Następnego dnia wróciliście do domu, spędzając
razem ostatni dzień. Podobnych wyjazdów było wiele, ale ten najbardziej Ci się
spodobał. Pamiętałaś jak tamtego wyjazdu dziwnie się zachowywał przy tobie,
ostatnio coraz częściej mu się to zdarzało...
Spotkaliście się dopiero po dwóch
tygodniach. Strasznie za nim tęskniłaś, jaka byłaś szczęśliwa, gdy go
zobaczyłaś. Nie sądziłaś, że będziesz aż tak tęsknić.
- Kooki tęskniłam za tobą !- wybiegłaś
wskakując na niego.
- Ja też tęskniłem, nawet nie wiesz
jak bardzo- powiedział z wielkim uśmiechem na twarzy, brakowało ci tego
uśmiechu. Żałowaliście że mieliście dla siebie tylko jeden dzień ale to i tak
dobrze. Zbliżała się pora obiadowa, oboje byliście głodni ale przecież nie
mogliście iść do restauracji, wszyscy by was zobaczyli. Podjęłaś się temu
wyzwaniu i zaproponowałaś ze ty coś ugotujesz gdy Jungkook ci pomoże. Kiedy ty
doprawiałaś juz ostatecznie potrawę chłopak podszedł do ciebie i cie przytulił.
- Pachnie bardzo ładnie, kiedy już
będzie gotowe ?
- Za chwile- odrzekłaś.
Byłaś bardzo zamyślona, gdy on tylko
cie objął, poczułaś się dziwnie ale i przyjemnie. W brzuchu poczułaś motyle a w
głowie było tysiące myśli. Juz dawno Czułaś to uczucie ale się jakoś usprawiedliwiałaś,
tym razem było tak samo. Na pewno to przez to, że się dawno nie widzieliście,
chciałaś sama sobie to wmówić, nie potrafiłaś przyjąć do świadomości ze się
zakochałaś. Po obiedzie włączyliście pierwszy lepszy film i położyliście się na
kanapie. Leżałaś na jego piersi i wsłuchiwałaś się w rytm bicia jego serca. Nie
wiedziałaś, że Kooki waha się czy ci to powiedzieć. Poczuł coś do ciebie już
miesiąc temu, zamierzał ci powiedzieć, ale się bał odrzucenia. Słyszałaś
jak mówił coś do ciebie, ale byłaś tak zamyślona, że się nie podnosiłaś ani nie
odzywałaś. Zareagowałaś kiedy on podniósł się i usiadł na kanapie, zrobiłaś to
samo.- Ech, ( twoje imię), wiesz już dawno zamierzałem ci to powiedzieć ale
strasznie się bałem - przestał mówić, jakby się zaciął. Złapałaś go za
rękę, sądziłaś ze wtedy łatwiej będzie mu to powiedzieć. Chciałaś by powiedział
ci te dwa słowa. Te dwa piękne słowa. Nie, nie mogłaś o tym myśleć.- Nie, nie
dam rady - gwałtownie wstał z kanapy, widać że nie łatwo było mu to powiedzieć.-
Dasz rade, spró...- nie zdążyłaś dokończyć, chłopak podszedł do ciebie i cie
pocałował. Nie odpychałaś go, przecież sama tego chciałaś.
- Kocham Cię, to
chciałem ci powiedzieć
- Ja ciebie tez, ale
jak to będzie wyglądało? Ciebie prawie nie ma a jak fani się dowiedzą ...
- Nie dowiedzą się.
Będzie dobrze, obiecuję, będziemy spędzać wspólnie każda wolna chwile, pytanie
czy tego chcesz?
- Chce -
odpowiedziałaś bez wahania.
Oboje wiedzieliście,
że nie będzie łatwo, ale nie mogliście się poddać, byliście dla siebie
wszystkim...
Bycie parą nie było
łatwe. To coś innego niż zwykli przyjaciele. Zbliżały się twoje urodziny,
mieliście już zaplanowane ze ten dzień spędzicie razem. Strasznie się cieszyłaś
z tego powodu, ale niestety, Jungkook w ostatniej chwili dowiedział się ze musi
iść wystąpić w jakimś programie. No cóż, spędzisz dzień ze znajomymi a
wieczorem obejrzysz go w telewizji. Nadszedł dzień twoich urodzin. Liczyłaś, że
chłopak do ciebie zadzwoni lub wyślę SMS z życzeniami ale nic z tego. Pewnie ma
dużo roboty. Spotkałaś się ze znajomymi na wspólnym obiedzie, było miło, ale to
nie było to samo co z nim. Wracałaś juz do domu, była godzina 18, a o 18:10
miał zacząć się ten program. Wyciągnęłaś z torebki klucze do drzwi. Dziwne,
przecież przed wyjściem je zamknęłaś. Weszłaś, zapaliłaś światło zobaczyłaś jak
twój ukochany stoi z tortem i śpiewa ci urodzinowa piosenkę. Uwielbiałaś jak on
śpiewał. Często to robił gdy razem byliście, wiedział że to lubisz.
- Wszystkiego
Najlepszego kochanie - dał ci buziaka. Ucieszyłaś się gdy go ujrzałaś. Nie
mogłaś przestać płakać ze szczęścia, w prezencie dostałaś bransoletkę z
serduszkiem. Jak się okazało, program na całe szczęście musieli przełożyć i
chłopak mógł do ciebie przyjść a chciał zrobić ci niespodziankę dlatego cie nie
poinformował o niczym. Wygłupialiście się aż Jungkook poczuł mocne kucie w
głowie. Dawno już mówił ze boli go głowa, mówiłaś mu żeby poszedł do lekarza
ale nie chciał, mówił ze to zwykły ból głowy.
Chłopak poszedł się
położyć na kanapę, lecz w połowie drogi stracił przytomność i upadł. Nie
wiedziałaś co się dzieje, szybko zadzwoniłaś po karetkę. Przyjechali w niecałe
10 minut. Do tego czasu on zdążył się ocknąć, ale i tak mu nie darowałaś, miał
jechać do szpitala i zrobić badania. Pojechałaś razem z nim. Lekarze nie
czekali, od razu się nim zajęli, czekałaś na korytarzu, strasznie się
denerwowałaś. Po 20 minutach mogłaś wejść do swojego chłopaka. Wyniki miały się
pojawić następnego dnia, wiec by nie ryzykować chłopak został na noc w
szpitalu. Byłaś przy nim całą noc, nie mogłaś w ogóle spać, tylko chwile
zdrzemnęłaś się nad ranem. Obudził cie lekarz i poprosił na korytarz, czekali
juz tam członkowie BTS. Wyniki juz były, teraz tylko czekać co powie lekarz:
- Niestety nie mam
dobrych wieści, jest to krwiak, nie możemy operować bo jest to zbyt duże
ryzyko.
To co przed chwilą
usłyszałaś załamało Cię. Jak to ? Krwiak? Stałaś nieruchomo, nie słyszałaś
rozmów i płaczu reszty w głowie słyszałaś tylko słowa lekarza powtarzające się
w kółko i w kolko. Do twoich oczu napływały łzy. To nie możliwe, to nie może
być krwiak. Pobiegłaś szybko do łazienki gdzie wybuchłaś płaczem. Chciałaś żeby
to był zwykły koszmar, chciałaś się obudzić . Kiedy już trochę się uspokoiłaś
poszłaś do niego. Juz wszytko wiedział, miałaś nadzieje ze nie zwróci uwagi ze
płakałaś, ale tego nie dało się nie zauważyć. Złapałaś go za dłoń i mówiłaś, że
będzie dobrze, lecz sama w to nie wierzyłaś ... Jego stan był zbyt ciężki ...
Spędziłaś przy nim
dwa dni. Byłaś zmęczona, nie spałaś juz drugi dzień ale nie mogłaś tego po
sobie pokazać, chciałaś spędzić z nim jak najwięcej czasu, nigdy nie wiadomo
kiedy krwiak pęknie. Nie byliście smutni, nie chciałaś go dołować więc cały
czas się śmialiście. Reszta członków nie mogła patrzeć w jakim jesteś stanie.
Kazali ci iść do domu byś zjadła coś normalnego, ogarnęła się i przespała.
Obiecali ze poinformują cie jak coś się będzie działo. Zgodziłaś się
niechętnie, ale gdy Jungkook poprosił cie o to byś naprawdę poszła odpocząć,
Zgodziłaś się. Gdy wychodziłaś przed szpitalem był tłum fanek. Jeszcze nie
wiedziały ze jesteście razem wiec cie przepuściły. Wróciłaś do szpitala
następnego dnia. Przyniosłaś dla chłopaka parę przydatnych rzeczy i normalne
jedzenie. Akurat w sali byli jego rodzice, nie chciałaś przeszkadzać wiec
poczekałaś na korytarzu. Jego matka zauważyła cie i przyszła się przywitać.
Było widać ze jest strasznie załamana:
- Dzień dobry, ty
jesteś ( twoje imię ) ? - zapytała
- Dzień dobry, tak to
ja - odpowiedziałaś z brakiem entuzjazmu. To nie był czas na jakieś pogaduszki
i rozmowy za poznawcze.
- Mój syn tyle nam o
tobie opowiadał, na początku myślałam że przesądza gdy mówił ze jesteś taka
piękna, teraz widzę ze się wszystko zgadza- delikatnie się uśmiechnęła.
- Dziękuję, proszę mi
powiedzieć jak on się czuje?
- Na razie dobrze,
proszę wejdź do niego - odpowiedziała Ci.
Weszłaś dl niego i
przywitałaś się z nim i z jego ojcem, który po chwili wyszedł zostawiając was
samych.
- Przyniosłam Ci parę
potrzebnych rzeczy i coś do jedzenia - powiedziałaś uśmiechając się.
- Dziękuję, ale
najważniejsze jest tylko byś była przy mnie, wtedy nawet szpitalne jedzenie
zniosę- odwzajemnił uśmiech.
Jungkook miał dość
już tego szpitala, był tam parę dni i juz chciał wyjść, lekarze mu pozwolili
wyjść na ten jeden dzień. Chciał iść z tobą do parku, tam gdzie się
poznaliście. Gdy wychodził fanki nie mogły wytrzymać. Wsiadł do samochodu i
odjechał, ty wyszłaś parę minut później by nikt się nie domyślił o was.
Spacerowaliście po parku, niestety nawet tam nie ma spokoju. Zostaliście
zaatakowani, przez dziennikarzy, nagle Kooki zasłabł, szybko wróciliście do
szpitala. Na drugi dzień wasze zdjęcie widniało na pierwszych stronach gazet.
Wiedziałaś ze teraz nie będziesz miała życia, ale nie to teraz było ważne.
Najważniejszy był on. Wieczorem leżeliście razem wtuleni na jego łóżku szpitalnym
- Pamiętasz wtedy co
byliśmy nad jeziorem? - zapytałaś go
-Jak mógłbym nie
pamiętać, gdy nauczyłem cie pływać - mimo wszystko poczucie humoru go nie
opuszczało.
- Hah, wtedy gdy
zobaczyłeś spadająca gwiazdę. Czy to życzenie, spełniło się?
- Sądzę, że tak.
- A powiesz mi ? -
zapytałaś zaciekawiona
- W chwili gdy
zobaczyłem ta gwiazdę od razu pomyślałem o tobie, abyś zawsze przy mnie była, o
tym abyśmy byli razem. Razem na zawsze...
Kiedy to powiedział
nie wytrzymałaś, nie mogłaś uronić łzy ale nie potrafiłaś tego znieść. Zaczęłaś
płakać, wtuliłaś się w niego. Nie chciałaś żeby on umierał, to nie mogło się
stać. Podniosłaś się by wytrzeć oczy, widziałaś jak po jego policzkach tez
spływają malutkie kropelki łez. Było widać ze się powstrzymywał:
- ( twoje imię),
pamiętaj, że zawsze przy tobie będę, zawsze będziemy razem- po czym cie
pocałował.
Znów wybuchłaś
płaczem
- Na zawsze? -
zapytałaś
- Na zawsze -
zapewnił cię, całując cie w czoło.
Zasnęliście objęci. Z
samego rana obudzili cie lekarze. On umarł, nie mogłaś w to uwierzyć. Chciałaś
przy nim zostać ale nie mogłaś, siła wyciągnęli cię na korytarz. Ostatnie słowa
jakie usłyszałaś to :
- Godzina zgonu?
- 4:50
Krzyczałaś, płakałaś
ale nikt nie zwracał zbytnio na ciebie uwagi. Usiadłaś pod sala, zalewając się
łzami. Chwilę później przybyli członkowie zespołu, byli również załamani ale
starali się cie pocieszyć. Mówili że będzie dobrze, ale wiedziałaś ze tak nie
będzie. Pogładziłaś dłonią bransoletkę która od niego dostałaś, nie wyobrażałaś
sobie bez niego życia ...
Po pogrzebie wróciłaś do domu. Minęły
dwa dni od jego śmierci a Ty nadal czułaś sie tak samo źle. Kiedy jego fanki
dowiedziały się, że jesteście razem były wściekłe, potem obwiniały Cie za jego
śmierć. Dostawałaś listy z groźbami, jeśli któraś z nich rozpoznawała Cie na
ulicy rzucała w Ciebie obelgami. Kiedy było ich więcej zdarzało się, że się na
Ciebie rzucały chcąc Cie pobić. Wszystkie ich ataki nie wiadomo czemu nie
dochodziły do skutku, jakby coś Cie chroniło, jakby ktoś Cie chronił ...
Wierzyłaś, że on nad Tobą czuwa, że jest
Twoim Aniołem Stróżem. Obiecał przecież, że zawsze będzie z Toba. Mimo, że już
go nie było Ty i tak wyczuwałaś jego obecność, zdarzało sie, że widziałaś go
gdzieś na drodze. Codziennie płakałaś. Uznałaś, że tak nie może być. Kochałaś
go, ale na pewno wydaje Ci sie, że go widzisz, zwykłe zwidy.
Zapisałaś się na terapię. Reszta
członków, która przeżyła to równie boleśnie wspierała Cie. Po miesiącu terapii
zrezygnowałaś, nie dawała Ci najmniejszych rezultatów.
Codziennie chodziłaś na jego grób jak i
na tą ławkę, ale ten dzień miał być inny niż wszystkie.
Wracając z parku przechodziłaś przez
pasy, szłaś kawałek dalej za grupką ludzi. Zza rogu wyjechał samochód,
najprawdopodobniej kierowca był pijany, wszyscy uciekli i Ty również chciałaś
się ratować lecz nie zdążyłaś ...
Samochód wjechał prosto w Ciebie. Twój
stan był bardzo ciężki, ale jeszcze przez chwilę żyłaś. Świadkowie zdarzenia
próbowali Cie ratować. Była to straszna katastrofa na tej ulicy, bo nie tylko
Ty ucierpiałaś ale także inni kierowcy, na szczęście nie tak poważnie. Nie
słyszałaś ani nie widziałaś nic co działo się dookoła. Słyszałaś jedynie głoś,
jego głoś. Kazał Ci za nim podążać, zrobiłaś to. W połowie swej drogi ujrzałaś
go, wyciągnął do Ciebie rękę, chwyciłaś ją. Jungkook był cały czas przy Tobie-
był twoim Aniołem Stróżem . Pomógł Ci trafić do nieba. Niestety nie mógł
ochronić Cie przed tym wypadkiem. Nie mógł on zmienić Twego przeznaczenia...
Umarłaś...
Znów zostaliście połączeni, Ty i
Jungkook, połączeni NA ZAWSZE
Scenariusz - An An Kookie <3
Obrazek - O.P. Hope <3