poniedziałek, 2 listopada 2015

Jimin- Ulecz mnie



 Miałaś 8 lat.
Siedziałaś i bawiłaś się ze swoim szczeniakiem, którego nazywałaś Xiu. Nagle twój ukochany piesek, podczas biegu złamał łapkę. Szybko podbiegłaś do niego i podniosłaś by sprawdzić co mu się dokładnie stało.  Po chwili łapka pieska znów stała się sprawna. Tego dnia odkryłaś coś o czym nie powiedziałaś nikomu, odkryłaś moc, która miała zmienić całe twoje życie ...

                                                            7 lat później

Nadal  miałaś swoją moc, wciąż nikt o niej nie wiedział, aż pewnego dnia gdy szłaś chodnikiem zdarzył się straszny wypadek. Motocyklista stracił panowanie nad motorem i kierował się prosto na ciebie. Gdy tylko go zobaczyłaś szybko odsunęłaś  się unikając zderzenia. Chłopak niestety wjechał w sklep  wypadając z motoru. Leżał na ziemi i nie ruszał się. Byłaś zszokowana tą całą sytuacją ale nie mogłaś pozwolić mu umrzeć.  Zbliżyłaś się do niego kładąc dłoń na klatce piersiowej tuż nad sercem,  gdy tylko zabrałaś ją chłopak się ocknął. Zdjęłaś mu kask, który w skutek wypadku był pobity. Chłopak był bardzo przystojny, spojrzał w twoją stronę otwierając usta:
-Co się stało?
-Miałeś wypadek, ale cie ocaliłam. Powiem Ci coś, ale nikomu nie mów. Zgoda? Chodźmy do kawiarni, ktoś zabierze ten motor później.
-No dobrze.
Poszliście do kawiarni i zamówiliście kawę.
-Mam moc, która ulecza, ale cii.
-Chyba zwariowałaś! Nie wierze Ci, spadam stąd . Nawet nie wiem kim jesteś i czy nie uciekłaś z psychiatryka.
-Udowodnię Ci.
Wzięłaś nóż i zacięłaś jego dłoń
-Matko, co ty robisz?!
-Poczekaj
Położyłaś swą dłoń na klatce tuz nad sercem, a jego rana zaczęła znikać. Po kilku sekundach nie było po niej śladu
-Jezuu, jak ... Ty ... Jak Ty to zrobiłaś?
-Nie możesz nikomu powiedzieć, zrozumiałeś?
-No dobrze, a mogę wiedzieć jak się nazywasz?
-(Twoje imię), miło mi. A ty?
- Jimin...
Kawę wypiliście w ciszy,
Nazajutrz, gdy jadłaś śniadanie , usłyszałaś dzwonek do drzwi. Okazało się, że to Jimin.
-Możemy porozmawiać?
-Hej ... Tak wejdź. O co chodzi?
-No, mam do Ciebie prośbę. Jestem zawodowym motocyklistą, często mam rany i często jestem połamany ...
-I po co Ci ja?
-Mogłabyś mnie uleczać.
-Tak myślałam, że o to chodzi... Mogę Ci pomóc, Ale nikomu nic nie mów.
-Tak! Dziękuje!
Po czym cie przytulił. Poczułaś się bardzo dziwnie, ale jednak przyjemnie, Chłopak zaczął Ci się podobać.
Minęło kilka tygodni. Jimin z każdą raną przychodził do Ciebie, a Ty go uleczałaś, jeździłaś z nim na każdy rajd.
Z dnia na dzień czułaś się coraz gorzej. Bolała Cię głowa, brzuch, wszystko po kolei. Nigdy jeszcze nie było z Tobą tak źle. Któregoś dnia Jimin przyjechał po Ciebie, byś pojechała z nim na zawody. Drzwi domu otworzyła Twoja mama.
-Dzień dobry, jest(twoje imię)?
-Oh ... Wejdź, musimy porozmawiać. Z (twoje imię)nie jest dobrze... - po jej policzku spłynęła łza- Może nawet umrzeć ,..
-Nie, niemożliwe, gdzie ona jest?!
-W pokoju.
Zobaczył Cie podłączona do respiratora.
-(twoje imię), co Ci jest?
-No, jak widać umieram...
Pochylił się do Ciebie. Na twój policzek poleciała jego łza
-(twoje imię) ... proszę nie ... Ja Cię kocham. PROSZĘ BOŻE nie odbieraj mi jej.
-Też Cie kocham ..
Nagle zaczęłaś nabierać kolorów. Twoja buzia stała się czerwona, Twoje włosy nabrały blasku, Twoje oczy nie były już podkrążone.
-Co się dzieje?
-Pomogłeś mi ...
-W czym..?!
-Prawdziwa miłość w stanie jest uleczyć najgorsze rany. A najlepszym lekarstwem są łzy ukochanej osoby...

Scenariusz- Alien Fri <3
Obrazek- O.P. Hope <3

1 komentarz:

  1. Trochę naiwny, niedopracowany i za szybko się skończył. Ale pomysł fajny. Mogłabyś go trochę bardziej rozbudować. Kilka wątków mnie zainteresowało, tylko niestety zbyt szybko się skończyły. Proponuję, byś trochę nad nim posiedziała i rozwinęła trochę akcję, bo ten scenariusz naprawdę ma potencjał ;3

    OdpowiedzUsuń