Witajcie! Niedawno odkopałam pierwsze opowiadanie alien fri. Mam nadzieję, że się Wam spodoba :D
~ An An Kookie
Byliście przyjaciółmi od jakiegoś czasu. Spędzaliście ze sobą każdą wolną chwilę. Nie mieliście przed sobą żadnych tajemnic, ale już od dawna czułaś, że coś go dręczy i niepokoi. Nie miałaś odwagi zapytać o to, bo wiedziałaś, że nie lubi rozmawiać o takich rzeczach. Gdy pewnego dnia przyszłaś do niego zastałaś go w stanie opłakanym. Miał podkrążone oczy, brudną koszulkę, rozczochrane włosy. Przeraziłaś się, od razu się nim zajęłaś. Zrobiłaś mu śniadanie, bo pewnie nic nie jadł, posprzątałaś mu w domu, jego wysłałaś do łazienki by sie wykąpał. Śmierdział niemiłosiernie. Gdy wyszedł z łazienki, nie czekałaś.
-Co ci jest?! Dlaczego o siebie nie dbasz?!- krzyknęłaś.
-I tak nie zrozumiesz- odparł Taehyung.
-Może nie zrozumiem, ale wysłucham.
-No bo jest dziewczyna, którą kocham, ale nie mogę jej tego powiedzieć bo ona mnie nie chce.
-Skąd wiesz, że Cię nie chce?
-Widzę to -odrzekł smutny.
Na tym rozmowa się skończyła. Tae zjadł śniadanie i podziękował Ci za to, że jesteś przy nim. Po pół godziny wyszłaś, bo miałaś na druga zmianę do pracy.
Nad ranem znów postanowiłaś odwiedzić Tae i zabrać go w miejsce, w którym się poznaliście. Była to plaża (grał wtedy w siatkówkę i oberwałaś od niego piłką. Postanowił Ci to wynagrodzić i na przeprosiny zabrał Cię na lody). Kiedy dotarłaś do jego domu i zapukałaś, nikt nie otwierał. Z obawy o przyjaciela, weszłaś do niego, zastałaś go leżącego w łóżku. Tak słodko spał, aż szkoda było go budzić.
-Tae wstawaj! Jedziemy gdzieś - krzyknęłaś szturchając go.
-O matko! -zerwał się chłopak- (twoje imię) nie strasz mnie! Jest dopiero ranek...
-Jest 12:00! Wstawaj! JUŻ!- nie odpuszczałaś.
-Dobra, dobra... Nie krzycz.
Tae ubrał się i wyszliście. Na plażę było dość daleko, ale taki spacer dobrze robi. Po 40 minutach drogi dotarliście na miejsce.
-Ja idę do toalety, rozłóż koc, wszystko jest w koszyku - powiedziałaś kierując się w stronę toalety.
-Dobrze ...
Gdy wróciłaś z toalety, nigdzie nie widziałaś Tae. Nagle spojrzałaś na most nieopodal , zobaczyłaś go stojącego na barierce z rękami ułożonymi do skoku. Biegłaś na most najszybciej jak tylko potrafiłaś, ale nie zdążyłaś ... skoczył. Jak na oszołomioną osobę szybko zareagowałaś. Skoczyłaś za nim. Wyciągnęłaś go na plażę i zaczęłaś reanimować. Nie działało ... Zadzwoniłaś po pogotowie. Dojechali po 15 minutach. Ty przez te 15 minut nie przestałaś go ratować. Ratownik, który się nim zajął, dał radę go uratować. Zawieźli go do szpitala, Ty pojechałaś tuż za nimi. W szpitalu czekałaś, aż któryś z lekarzy powie Ci co z nim.
- Z pani przyjacielem jest dobrze. Jest tylko trochę oszołomiony, jeśli panie chce to może wejśc do niego.
- Dobrze, dziękuje.
Weszłaś do niego. Był on szczęśliwy. Cholera wie dlaczego.
-Wiedziałem, że tu jesteś
-Czemu to zrobiłeś? - spytałaś zmartwiona.
-Ona mnie nie chce ...
-Znów to samo! Spytaj ją o to, wtedy będziesz pewny.
-A chcesz? - zapytał patrząc w twe oczy.
-Ale co? - zapytałaś zaskoczona.
-Mnie.
-Taehyung! Zabiję Cie kiedyś!
-To znaczy tak?
-To znaczy, że też Cie kocham idioto. I jeszcze jeden taki numer to sama Cię zabije!
-Kocham Cie ...
W tej chwili zamknęłaś mu usta delikatnym pocałunkiem.
-Kto by pomyślał, że tak to się skończy? - powiedział uśmiechając się.
-Cii, całuj ...


